Inaczej o rozrywce

Pierwszym wyraźnym znakiem, że dzieje się coś niepokojącego, był moment, kiedy zdałem sobie sprawę, że na MTV coraz trudniej trafić na jakąś piosenkę. Myślałem w ten sposób: jak to możliwe, by kanał nazywał się Music Television, a pokazywano tylko reality show o randkach w ciemno, operacjach plastycznych, tatuażach i problemach sercowych nastolatków? I chociaż tematy tych wszystkich programów nie były zbyt ambitne, miałem przeczucie, że oto dzieje się coś znaczącego. Czytaj dalej Inaczej o rozrywce

Udostępnieni

Chyba bardziej niż kiedykolwiek w dziejach staliśmy się chętni do dzielenia się – swoim wizerunkiem, przemyśleniami, filmikami, przeczytanym newsem.

Znajomi zdecydowali się pobrać, więc założyli stronę o przygotowaniach do ślubu.

Kumpla rozbawił jakiś mem w sieci, więc przesłał go dalej – miałem obrazek na skrzynce nim kolega skończył się śmiać.

Koleżankę poirytowała kolejna zagrywka pewnego polityka, więc, wyjątkowo zbulwersowana, wrzuciła linka do artykułu na fejsbukową oś czasu. Czytaj dalej Udostępnieni

Masz prawo milczeć

Amerykańscy gliniarze nie mogą się mylić.

You have a right to remain silent, tak zaczyna się słynne ostrzeżenie Miranda. Masz prawo zachować milczenie.

W hałaśliwym świecie miliardy ludzi dodają swoje trzy grosze (50 decybeli) do tego szumu.

Wolność słowa, jakkolwiek by nie była słuszna, daje ludziom wiarę, że mają prawo wyrażać swoje zdanie w każdym temacie.

Tak, oczywiście, że mają.

Z biegiem czasu jednak w ludziach tworzy się przekonanie, że ich komentarz jest poniekąd wymagany. Zawsze i wszędzie. Czytaj dalej Masz prawo milczeć

Poprawiona rzeczywistość

Ostatnio sporo podróżowałem w związku z pracą. W dwa tygodnie cztery lotniska, siedem lotów i cztery hotele. Był czas, że robiło to na mnie wrażenie, delegacje zagraniczne wyglądały jak coś ekstra. Od jakiegoś czasu nieszczególnie. Jedyny plus to względnie dużo czasu dla siebie. Netflix w samolocie, książka w hotelu, rozmyślania w restauracji i playlisty na uszach w drodze na lotnisko. Przy małych dzieciach to taki bonus. Czytaj dalej Poprawiona rzeczywistość

Marny piątek

Jestem z siebie zadowolony – nie kupiłem nic w Black Friday. No, zamówiłem wprawdzie makaron z łososiem u „pani kanapki”, ale nie oferowała czarnopiątkowych zniżek.

Marta wróciła do domu trochę później, bo dojazd przez całe miasto był trudniejszy niż zwykle. Samochody krążyły po parkingach domów towarowych jak sępy nad padliną. Kolega z pracy umówił się z kumplami w najpopularniejszej z galerii handlowych na kolację i wspólne piwko. Nie dopatrzył terminów, nie skojarzył, później żałował. Żeby zdążyć na czas, wysiadł z taksówki cztery przecznice wcześniej. Było szybciej. Czytaj dalej Marny piątek