Inaczej o rozrywce

Pierwszym wyraźnym znakiem, że dzieje się coś niepokojącego, był moment, kiedy zdałem sobie sprawę, że na MTV coraz trudniej trafić na jakąś piosenkę. Myślałem w ten sposób: jak to możliwe, by kanał nazywał się Music Television, a pokazywano tylko reality show o randkach w ciemno, operacjach plastycznych, tatuażach i problemach sercowych nastolatków? I chociaż tematy tych wszystkich programów nie były zbyt ambitne, miałem przeczucie, że oto dzieje się coś znaczącego.

Wtedy też zacząłem słyszeć coraz częściej o tzw. programach rozrywkowych, aż w końcu, kilka lat później, zajęły one pokaźną część ramówki większości stacji komercyjnych. Jest tak do tej pory. Rozrywka i informacje. W pewnym sensie nawet programy informacyjne (np. z udziałem debatujących polityków) nabrały charakteru rozrywkowego. A zatem rzeczywistość telewizyjna stała się nieustannym strumieniem informacji rozcieńczanych programami rozrywkowymi i przerywanych reklamami.

Dlatego przy przeprowadzce zrezygnowałem z TV. Zostałem jednak z internetem, który z racji specyfiki nieograniczoności trudno w całości podpiąć pod powyższą tezę, ale też nie da się zaprzeczyć, że olbrzymia część sieciowych zasobów przepełniona jest właśnie tymi trzema elementami.

Sporą część „reszty” wypełniają filmy fabularne i seriale. Należy zwrócić uwagę na olbrzymi wzrost popularności tych drugich. Godny odnotowania jest fakt, że o serialach Amerykanie bardzo często mówią show albo TV show, co tylko podkreśla rozrywkowy charakter popularnych produkcji.

Przyjrzyjmy się samemu słowu rozrywka. Na poziomie emocjonalnym wszystko jest okej, prawda? Miłe skojarzenia: uśmiech, zabawa, słodkie lenistwo. Ale zerknijmy na to, co mówi pani Katarzyna Kłosińska z UW w imieniu PWN na temat czasownika rozrywać, od którego wzięło się przecież pojęcie rozrywka.

„Czasownik rozerwać/rozrywać wchodził w różne połączenia, w których metaforycznie wskazywał na rozproszenie, rozdzielenie czegoś, oddzielenie czegoś od czegoś (tak jak to robi dosłownie, por. bluzka rozerwała się na rękawie, rozerwać korale itd.), np. rozerwać siły, wojsko, małżeństwo, rodzinę (‘rozdzielić siły, wojsko, małżeństwo, rodzinę’), rozerwać czyjeś zamysły (‘sprawić, że ktoś zmieni zamiary’)”.

Jakie masz konotacje ze słowem rozrywać? Pozytywne czy negatywne?

Rozproszenie, rozdzielenie, oddzielenie czegoś od czegoś (może nawet kogoś od kogoś?)… Jak dla mnie, rozrywanie wiąże się niejako z agresją, niszczeniem, odpychaniem, odsuwaniem a zatem niesie ze sobą raczej ponury odcień. Mimo to rozrywka wywołuje przyjemne skojarzenia chyba w każdym z nas.

Polska notka na Wikipedii mianem rozrywki określa „działalność mająca na celu dostarczenie przyjemności poprzez relaks”. I znów zacytuję panią Katarzynę, tym razem w związku z relaksem: „Wyraz ten pochodzi od łacińskiego laxo, laxus oznaczających ‘rozciągać’ ‘rozwolniony’. Człon re– (powtórzenie czynności, wykonanie czegoś na nowo) wskazuje na wtórne pojawienie się pojęcia ‘relaks’. Później więc, w użyciu było relaxo oznaczające m.in.: rozluźniać co ścieśnionego, rozwiązać więzy, ulżyć, odpocząć, przerwać smutek.”

Znaczeniowo „jaśniej”, prawda? Rozluźniać, ulżyć, odpocząć, przerwać smutek – nie ma w tym nic złego. Czy jednak rozrywka w TV lub internecie przynosi nam faktycznie ulgę? Czy dzięki niej odpoczywamy? Nie mylmy jednak prawdziwego odpoczynku z „zamuleniem” bądź chwilowym odwróceniem uwagi od trudów codzienności. Może i rozrywka spowoduje przerwanie smutku, ale na pewno nie rozwiąże naszych więzów (czytaj: problemów) – rzekłbym, że prędzej zadziała w drugą stronę, doda coś od siebie do sterty.

Jeszcze raz Wiki: „Uprawianie sportu, hobby czy turystyki jest formą rozrywki, jednak często te formy są określane mianem rekreacji, gdyż wymagają aktywnego zaangażowania się, co odróżnia je od tylko odpoczynku biernego”. Autor(ka) lub autorzy notki mądrze zauważyli pewien rozdźwięk, mianowicie znaczeniowe rozróżnienie odpoczynku aktywnego od biernego (czyli rozrywki, na której się skupia się niniejszy wpis). Wyraz rekreacja pochodzi z łacińskiego recreo – odnowić, ożywić. Czyli znów pozytywnie.

Wychodzi na to, że zarówno relaks, jak i rekreacja mają na poziomie etymologicznym przekaz pozytywny, natomiast rozrywka już niekoniecznie. Wiadomo, do którego z podanych wyrazów dopasujemy telewizyjne programy w stylu Big Brother, Rodzina Osbourne’ów czy Piekielna Kuchnia. Można też zgadnąć, do której kategorii trafi większość filmików na YouTube.

Nie mówię, że brakuje wyjątków od reguły, ale warto zdać sobie sprawę, że w języku istnieje wiele wskazówek i odpowiedzi dotyczących rzeczywistości. Język jest nośnikiem mądrości wieków. Nie powinno się go lekceważyć.

 

Przypatrzmy się jeszcze, jak współczesna rozrywka nas rozprasza, a także od czego/kogo odrywa i oddziela.

Rodzina. Telewizja i serwisy streamingowe (na zapleczu których pracują skomplikowane algorytmy) będą robić wszystko, by utrzymać twoją uwagę. Nowość na HBO GO oznacza dwie godziny mniej z życia twojej rodziny. Jakoś nie wspominam nigdy wspólnego oglądania filmów z rodzicami. Jeśli wracam pamięcią to do wspólnego rozwiązywania problemów, rozmów o świecie, wspólnych posiłków oraz pracy, którą wykonywaliśmy wspólnie. „Kuchenne rewolucje” to nie show, a popołudnie, kiedy rodzice uczyli mnie panierować schabowego albo doprawiać mizerię inaczej niż wszyscy.

Związki. Trochę jak powyżej. Zabijanie wieczorów i wolnego czasu serialami (które zresztą nigdy się nie kończą, tylko wciąż wyrastają jak grzyby po deszczu) powoduje, że mniej czasu poświęca się na budowanie relacji, czułość lub namiętność. Pewnie, że miło jest wspólnie obejrzeć film pod kocykiem, ale jeśli co wieczór zapraszamy pod kocyk również Netfliksa, w końcu zorientujemy się, że nie wiemy, co się dzieje w głowach i sercach naszych drugich połówek, a nasza więź w końcu zostanie samoistnie zautomatyzowana.

Aktywność fizyczna. Oglądanie meczu nie równa się bieganiu po murawie, a obejrzenie Ninja Warrior Polska nie wzmocni naszych mięśni.

Nauka. Podczas rozrywki (biernej) nie uczymy się ani nie zdobywamy umiejętności. Zdolność wymienienia wszystkich imion Kardashianów czy też minionych związków polskich celebrytek nie podchodzi pod żadną gałąź nauki. Wiedza ta nie uratuje nam nigdy życia ani go nie polepszy.

I na koniec (choć nie na końcu)…

Bóg, a w zasadzie cała sfera duchowości. Rozrywka dotyczy doczesności. Czym więcej czasu poświęcimy sprawom doczesnym albo zagadnieniom „łatwym i przyjemnym”, tym mniej czasu zostanie na metafizykę czy ontologię. Bóg zasadniczo woli ciszę, a większość form rozrywki wiąże się jednak z hałasem. Rozrywka ma za zadanie oddzielić cię od twoich trosk (co samo w sobie nie jest złe, byle w odpowiednich dawkach), tyle że przy okazji zagłusza twoje problemy oraz duchowe potrzeby, odciąga cię choćby od kontemplacji natury i istoty życia.

*

Jedz, pij, tańcz, baw się, ryzykuj, uprawiaj wolny seks, korzystaj z życia – oto przesłanie współczesnej rozrywki. Jedynie od nas zależy, na ile ten przepis zdominuje nasze codzienne menu.

Pamiętać trzeba, że mamy przeciw sobie naszą ludzką naturę (czytaj: lenistwo, skłonność do chodzenia na skróty, słabość do przyjemności itp.). Oznacza to, że w pewnym sensie walczymy ze sobą. Jeśli jednak pozwolimy ludzkiej naturze przejąć stery, to wynik gry i tak jest przesądzony – zostanie nam jedynie bezmyślne podawanie sobie piłki na własnej połowie w oczekiwaniu na końcowy gwizdek. I zimny prysznic w szatni.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *