Poprawiona rzeczywistość

Ostatnio sporo podróżowałem w związku z pracą. W dwa tygodnie cztery lotniska, siedem lotów i cztery hotele. Był czas, że robiło to na mnie wrażenie, delegacje zagraniczne wyglądały jak coś ekstra. Od jakiegoś czasu nieszczególnie. Jedyny plus to względnie dużo czasu dla siebie. Netflix w samolocie, książka w hotelu, rozmyślania w restauracji i playlisty na uszach w drodze na lotnisko. Przy małych dzieciach to taki bonus.

Ostatnio jednak w takich chwilach czuję, że chwila oddechu (ucieczki?) od codziennych obowiązków stała się mocno przereklamowana. Bo może i na co dzień chce mi się odmiany od rutyny, ale gdy ona przychodzi, zaczynam tęsknić właśnie do codzienności. Gdy dzwonię z hotelu przez facetime do swojej rodziny, mam wrażenie, że to za ekranem telefonu, w dobrze znanej scenerii domu, dzieje się prawdziwe życie, a ja tylko tkwię w jakiejś sztucznej, podróżnej rzeczywistości.

Śmiem twierdzić, że świat stanął na głowie. Oglądamy go coraz częściej na ekranie niż na żywo. Co gorsza, w końcu zaczynamy w niego wierzyć. Naiwnie połykać projektowane obrazki i brać je za pewnik.

Raz na jakiś czas trafiam na informację o tym, jak to jakąś blogerkę, youtuberkę czy influencerkę (najczęściej turystyczną) przyłapano na nieudanej edycji swoich zdjęć, np. polegającą na wklejaniu siebie w egzotyczną scenerię pod pozorem relacji z podróży.

Trafiłem dziś na profil fotografki na Instagramie (theslowtraveler), która przeprowadziła projekt mający na celu pokazanie, z jaką łatwością można zmanipulować odbiorców poprzez fotograficzną ściemę. Carolyn zapowiedziała, że jedzie do Disneylandu, a później wklejała na profilu zdjęcia siebie w parku rozrywki. Oczywiście, nikt nie wyczuł prowokacji. Moją uwagę zwrócił jednak jej inny post, który dotyczył wrażeń po zainstalowaniu aplikacji upiększającej twarze na zdjęciach. Apka wykorzystuje sztuczną inteligencję i przeróżne filtry, które pozwalały zrobić z twarzą ciekawe sztuczki.

Wpis fotografki opatrzony był zdjęciem porównującym twarz autorki wyglądającą normalnie oraz z nałożonym filtrem. Z wielkim trudem dawało się poznać, że to ta sama osoba.

Z ciekawości zainstalowałem apkę i dokonałem kilku szybkich testów na swojej facjacie. Program zmienił mi kolor włosów, dodał brodę, uśmiech – wszystko z naprawdę niezłą jakością. Największe wrażenie zrobił jednak efekt postarzenia. Zobaczyłem całkiem rzeczywisty obraz siebie za 20 lat i, mimo względnej fascynacji, poczułem przerażenie. Nie tylko dostrzegłem podobieństwo do obu dziadków. Przeraziła mnie przede wszystkim łatwość, z jaką powszechnie dostępna technologia pomaga fałszować rzeczywistość.

To każe się zastanowić nad tym, co tak naprawdę widzę, kiedy otwieram przeglądarkę.

Carolyn mawia: kwestionuj wszystko.

Wspólnie z żoną stwierdziliśmy koło południa, że czas na rodzinny spacer. Jako że mieszkamy 300 metrów od lasu, a pogoda dzisiaj sprzyjała, ubraliśmy dziewczynki w kalosze i wyszliśmy na rodzinny spacer.

Nim doszliśmy do lasu, obszczekało nas pół ulicy. Po drodze minęliśmy podwórko sąsiadki w naszym wieku, której nowy facet pomaga ostatnio palić w piecu. Głównie śmieciami. W zeszłą niedzielę nie dało się otworzyć okna. Dziś na podwórku widzieliśmy, że mężczyzna rozmontowuje fotele samochodowe i układa części pod domem jak opał.

W lesie co parę minut zmienialiśmy trasę albo rozważaliśmy powrót, ponieważ właściciele psów puszczali ze smyczy i bez kagańców swoje wilczury i inne wielkie owczarki, po chwili tracąc je z oczu. Psy, wyraźnie zainteresowane nami i naszymi dziećmi, niechętnie wracały do właścicieli, podczas gdy my z Martą zastanawialiśmy się, jak w razie ataku osłonić córki. (Nie, nie przesadzam, nauczyłem się na własnej skórze – dwukrotnie).

Próby zmiany trasy najczęściej wyprowadzały nas pod autostradę, której monotonny szum kazał nam wracać z powrotem do lasu. Gdy zawracaliśmy, a młodsza wreszcie usnęła w wózku, tuż nad naszymi głowami przeleciał helikopter, co oczywiście wyrwało ją z krótkiej drzemki. Po chwili więc ruszyliśmy wąską, nieuczęszczaną ścieżką w środku lasu, a Amelka z powrotem usnęła. Tym razem na pięć minut, bo nagle zawarczała za nami ciężarówka. Auto miało rejestrację z innego województwa, a na kipie dostrzegłem piły łańcuchowe. Zamiary zatem najpewniej mało legalne.

Wychodząc z lasu ponownie natknęliśmy się na trzech psiarzy. Jeden z wilczurów ewidentnie nie chciał wrócić do pana. W końcu jednak bezpiecznie dotarliśmy z powrotem na ulicę, podwędziliśmy się w sztucznym dymie śmieciowej sąsiadki, aż z pewnym rodzajem ulgi wylądowaliśmy w domu. Spokojny spacer wśród natury z dala od wirtualnego świata dobiegł końca.

Nie polecam nikomu podkręcania rzeczywistości ani fałszowania faktów, ale tak sobie myślę, że czasami tej naszej rzeczywistości naprawdę przydałoby się kilka filtrów.

3 Replies to “Poprawiona rzeczywistość”

  1. Moja ukochana trasa w Karkonoszach to Szklarska-schronisko pod Łabskim Szczytem-Śnieżne Kotły (szlak zielony)- Szklarska. Zimą zamknięte, latem zachwycające i wzbudzające respekt 🙂
    Okolice Samotni też są przepiękne ale bardzo zatłoczone, w Śnieżnych Kotłach dominuje natura.

  2. Współczuję okolicy, życie w domku za miastem nie zawsze jest sielankowe…
    Mi się udało w lesie zregenerować, wróciliśmy dziś z Karkonoszy, w drodze na Przełęcz Karkonoską doświadczyliśmy pustki i momentu idealnej ciszy, kiedy uspokoiliśmy oddech, przestał wiać wiatr i oglądaliśmy bezgłośnie opadające płatki śniegu. Naładowaliśmy baterie i już obmyślamy kiedy uda nam się z powrotem wrócić do tego lepszego świata.

    /Nigdy nie myślałam o tym, że relacje na blogach mogą być ściemą, trochę jestem wyprowadzona z równowagi 😉

    1. Okolica w sumie nie jest zła, bywa naprawdę super, ale z roku na rok jednak coraz gorzej, głośniej, brudniej. Powiedzmy też, że tamten dzień w ogóle nie należał do udanych, może stąd bardziej ponure „filtry” na moich okularach.

      O tak, są takie miejsca w górach, we wrześniu miałem szczęście docenić w Tatrach. I nad jeziorem, na wędkarskim wypadzie. W zasadzie nigdzie indziej tego nie doświadczam, może dlatego są to moje idealne „destynacje”. 🙂

      P.S. Polecasz jakąś szczególną lokalizację (szczyt? trasę?) w Karkonoszach?

Pozostaw odpowiedź admin Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *