Tylko i aż (o tym, jak wędkowanie zmienia człowieka)

Zapach sosen i szum wiatru w koronach. Kruki w zaroślach, perkozy na jeziorze, a nad głową jastrzębie. Hałaśliwe gody żab lub uklejki wyskakujące na powierzchnię… Mieszkam blisko wielkiego miasta. I choć mam nieraz okazję poobserwować nieco więcej natury niż ci w centrum, to jednak wypad nad jezioro to zupełnie inna historia. 

Od kilku lat dość rzadko spędzam czas z ojcem. Mam na myśli taki czas we dwóch, bez urodzinowych obiadów lub świątecznej szamotaniny. W zasadzie jedyną dogodną okazją stał się wyjazd na ryby. Tradycja, którą od jakichś sześciu lat pielęgnujemy. Wędkowanie – tylko we dwóch, na odludziu, w warunkach nierzadko prymitywnych. Zazwyczaj blisko lasu lub w głębi lasu, bo jak nie ma brania, to jest szansa na grzyby.

Wędkarstwo nie jest dla wszystkich. Jasna sprawa. Zakładanie robaka, użeranie się z plączącą się żyłką, i zdejmowanie ryb z haczyka to nie są czynności, które mają szansę przypaść do gustu każdemu. Jeśli na dodatek w grę wchodzi oprawianie ryby, to nie każdy się tego podejmie. Rozumiem.

Wczoraj wróciłem z Kujaw. Spędziliśmy z ojcem trzy i pół dnia na łowieniu, rozmowach, przygotowywaniu posiłków i sprzątaniu po nich. W zasadzie niewiele więcej. Proste czynności. I w tym tkwi haczyk (sic!).

Od jakiegoś czasu wyraźnie odczuwam potrzebę zajęcia się prostymi czynnościami. Może to być koszenie trawnika, obserwacja nieba, może odkurzanie książek na regale. W świecie, który wymusza stres, proste czynności i czas spędzony na nich stają się wspaniałą alternatywą do codziennego „kotła”. Niosą wiele korzyści, a oto kilka z nich:

1. Natura

Łowienie wymusza kontakt z naturą. Czy to pomost, brzeg czy zarośla – nie jesteś u siebie, polujesz, musisz się dostosować. Obserwujesz bąbelki powietrza na jeziorze, miejsca polowań ptactwa. Nasłuchujesz drapieżników. Stajesz się częścią otoczenia.

2. Cisza

Nie przesadna, ale jednak. Generalnie, jak ryba bierze, to nawet głośne rozmowy czy muzyka z głośnika specjalnie nie przeszkadzają. Nie poznałem jednak wędkarza, który by przychodził na pomost, żeby głównie gadać i żartować.

3. Koncentracja

Przygotowanie sprzętu wymaga koncentracji. Nawijanie żyłki, zakładanie ciężarków czy haczyków, wyważanie spławika – czynności, których nie dokończysz, jeśli się nad nimi porządnie nie skupisz. A skupienie nad jedną czynnością przez dłuższy czas potrafi przynieść niebywałe rezultaty w kwestii spokoju wewnętrznego. Poza tym, jeśli na pomoście poplączesz żyłkę, czeka cię mnóstwo dodatkowej roboty. Dlatego przez większość czasu będziesz chciał być skoncentrowany. Nie będzie czasu na myślenie o głupotach.

4. Przerwa

Przerwa od gratów – bo masz tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Przerwa od telewizji. Od technologii jako takiej. Przerwa od pracy. Od obowiązków. Od rachunków. Od wszelkich problemów.

5. Czas

Czas na rybach płynie inaczej. Nie ma pośpiechu. Jest wschód słońca i zachód słońca. Jesteś głodny – schodzisz z pomostu i gotujesz. Chcesz przerwać i iść się zdrzemnąć – twój wybór. Nie ma pośpiechu, nie ma słów „powinienem” ani „trzeba”.

6. Adrenalina

Nie zawsze jest to możliwe. Jeśli jednak konkretna ryba bierze, to po czasie „nudnego” wpatrywania się w wodę branie na błystce i podprowadzanie drapieżnika pod podbierak potrafi zmienić się w prawdziwą przygodę…

7. Więź

…a przygody zbliżają, zmuszają do rozmów. W moim przypadku wędkowanie ułatwia poruszanie tematów, których nigdzie indziej nie podejmę. A z których wynosi się najwięcej. Spędzenie czasu na odludziu w dobrym towarzystwie to idealny sposób na lepsze poznanie (siebie, kogoś) lub pogłębienie więzi. Polecam jednak pojechać z osobami, którym zależy na tym samym, co tobie. „Zawody” w łowieniu to nie to samo, co wspólne łowienie. Zdecydowanie polecam to drugie – chyba że te zawody są tylko tak z przymrużeniem oka, dla urozmaicenia.

 ***

Co się dzieje i o czym się mówi na rybach – pozostaje na rybach. Powiem tylko, że w moim przypadku nic nie zastąpi tego czasu. Pokazywałem ojcu Jowisza i Wenus na wieczornym niebie, podziwialiśmy nurkowanie perkozów przez lornetkę, smażyliśmy wspaniałe steki. Ryb było pełno, ale niewymiarowych lub takich, których nie warto brać. Zostały w wodzie. Wędkarstwo to również określone zasady, kodeks postępowania.

Podobno po powrocie poruszałem się spokojniej, mówiłem wolniej, uśmiechałem się inaczej.

W prawdziwym wędkowaniu nie chodzi o presję, rywalizację ani o brutalność. Nie ma pędu i rozliczania z wyników. Jest tylko odwieczna prawda o życiu. I świat wokół ciebie. Nic więcej. Tylko i aż.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *