Na świeczniku. Przemyślenia introwertyka

Podczas pierwszego tygodnia mojego zatrudnienia w poważnej instytucji finansowej przeżyłem prawdziwe, kontrolowane upokorzenie.

Uczestniczyłem wówczas w szkoleniu wstępnym razem z zespołem, którym przez następne dwa lata kierowałem. Jednym z bloków szkoleniowych było wprowadzenie do metodologii prowadzenia codziennych spotkań zespołowych. Takich na stojąco, przy białej tablicy z targetami, z analizą wyników i rozplanowaniem zadań.

Prowadzący wywołał mnie do najmniej wdzięcznej roli w symulacji – lidera zespołu (którym de facto wtedy byłem). Ćwiczenie polegało na poprowadzeniu spotkania, w którym każdy pełni określoną, skrzętnie zaplanowaną rolę. Moi przyszli współpracownicy, rzecz jasna, również grali w przedstawieniu swoje partie. Ich sekretnym zadaniem było robienie wszystkiego, by to zebranie rozwalić od środka. Czytaj dalej Na świeczniku. Przemyślenia introwertyka

Tresura stresu (zapowiedzi)

Miewałem już regularny ucisk na wysokości splotu słonecznego w drodze do pracy lub na widok biura. Ze zmęczenia krwawiłem z nosa w firmowych toaletach, traciłem na chwilę wzrok lub zdolność płynnego mówienia.

Wielokrotnie bywałem świadkiem płaczu, wybuchu wściekłości lub ataku paniki w miejscu pracy.

Różne przyczyny, różne objawy, ten sam mianownik. Przeładowanie. Napięcie. Stres. Czytaj dalej Tresura stresu (zapowiedzi)