Jak ugryźć postanowienia noworoczne – wersja korpo (+prezent gratis)

Schudnę. Rzucę palenie. Będę spędzał więcej czasu z rodziną. Zapiszę się na siłownię. Ograniczę alkohol. Zacznę wreszcie oszczędzać. Dostanę awans. Zmienię pracę.

Powyższe plany to najpopularniejsze przykłady postanowień noworocznych naszych rodaków. Według danych CBOS z przełomu 2016 i 2017 roku około połowa Polaków zdecydowała się na podobne przemyślenia. Jak wygląda prognoza na 2018? Dowiemy się niebawem, postaram się też wspomnieć o tym w którymś z zimowych wpisów na blogu.

Według badania Interaktywnego Instytutu Badań Rynkowych, 86% ludzi przekonanych jest o tym, że „dowiezie” noworoczne postanowienia; okazuje się jednak, że 9 na 10 ponosi porażkę. Odpowiada za to, z jednej strony, brak odpowiedniego zaangażowania czy tzw. siły woli. Z drugiej strony, często plany mogą być po prostu zbyt ambitne (dziesięć dużych zamiast trzech mniejszych), zbyt abstrakcyjne lub niewłaściwie sformułowane. Czytaj dalej Jak ugryźć postanowienia noworoczne – wersja korpo (+prezent gratis)

Święta na piątym biegu. Wstęp do poradnika survivalowego

Photo by Buzz Andersen on Unsplash

Gdy patrzę w przeszłość, święta Bożego Narodzenia na poziomie emocji i stanu ducha kojarzą mi się ze zmęczeniem, napięciem, kłótniami, niezadowoleniem z siebie lub innych. Nie chcę przy tym demonizować, to tylko niektóre składowe; w głowie mam również mnóstwo miłych i radosnych wspomnień z tego okresu. Kłopot w tym, że święta – z założenia – powinny być tylko i wyłącznie wesołe, spokojne i zdrowe. Tego sobie przecież życzymy, łamiąc się opłatkiem. Czytaj dalej Święta na piątym biegu. Wstęp do poradnika survivalowego

Cyfrowa równowaga. Porady niedoszłego mistrza zen

O tym, jak prawie stałem się zen w pracy

Zdarzyło mi się wygrać kiedyś smartfona w konkursie organizowanym przez magazyn o rozwoju osobistym. Konkurs stał pod hasłem „Jak być zen w pracy” (cokolwiek to znaczyło – sponsorom zależało przede wszystkim na nawiązaniu do serii lansowanego produktu). Temat mnie zaciekawił, w dodatku uważałem, że była mi wtedy potrzebna wymiana laptopa. Napisałem wiec kilka zdań od siebie, które dobrze do siebie pasowały i niosły ze sobą rozmaite odniesienia kulturowe. Okazało się, że wygrałem jedną z trzech nagród. Co prawda nie laptopa, a telefon, lecz przyjąłem go równie ciepło, ponieważ rzadko wygrywam cokolwiek.

W konkursowej wypowiedzi pisałem o tym, w jaki sposób można stworzyć lepsze warunki do pracy i biurze. Wówczas nie byłem jeszcze tak bardzo zdyscyplinowany jak mistrz zen (choć wygrana w pewnym sensie ustanowiła mnie nim); na tamten moment jedynie wiedziałem, co trzeba zrobić, żeby takim mistrzem zostać. Cóż, do dzisiaj nie osiągnąłem tego pułapu, ale gdyby jakiś mistrz zen poszukiwał asystenta lub specjalisty do spraw równowagi w miejscu pracy, moje CV przeszłoby z miejsca do następnej rundy. Czytaj dalej Cyfrowa równowaga. Porady niedoszłego mistrza zen

Wielce niepokojący stan rzeczy

Całe swoje życie gromadziłem rzeczy. Począwszy od przedmiotów codziennego użytku (jak ubrania i obuwie), przez sprzęty wykorzystywane sporadycznie (narzędzia, akcesoria, książki, DVD), a skończywszy na gadżetach, pamiątkach i najrozmaitszych szpargałach. Od dziecka przejawiałem skłonność do kolekcjonowania rzeczy. Myślałem nawet, że to fajna cecha. Czytaj dalej Wielce niepokojący stan rzeczy