Co z oczu, to z serca

„Co z oczu to z serca”. Stare polskie powiedzenie, które słyszałem od dzieciństwa setki razy w co najmniej kilku kontekstach. Dopiero jednak od niedawna zrozumiałem, że to nie tyle kolejne porzekadło, co prawdziwa mądrość ludowa.

Podczas jednego z lepszych biznesowych szkoleń, w których uczestniczyłem, trener użył tego stwierdzenia przy okazji omawiania obsługi skrzynki mailowej. Zapchany „inbox” był wówczas moim poważnym problemem zawodowym, przekładającym się na jakość pracy, kontrolę na zadaniami i terminarzem – a przede wszystkim na uczucie przeładowania i wynikający z tego stres. Michał, czyli wspomniany trener, stwierdził, że wychodzenie z pracy z opróżnioną skrzynką jest jak najbardziej realne. Pamiętam, że na sali zapanowało poruszenie, później zaś rozbawienie – komentarz kwestionowali wszyscy zgromadzeni liderzy zespołów, nierzadko z kilkuletnim doświadczeniem. Ja „śmiałem się” chyba najgłośniej. Jeszcze po sesji, na stronie, uparcie polemizowałem z Michałem. Uważałem, że znawcom coachingu i doradcom zdecydowanie łatwo to wszystko powiedzieć. Że teoria teorią, a prawdziwe życie to coś zupełnie innego. Czytaj dalej Co z oczu, to z serca