Edek i graty. Kilka słów o DNA

Pamiętam dzień, w którym mój przyszły szwagier nieomal zginął, przysypany rupieciami. To było kilka miesięcy po śmierci dziadka. Moja siostra i jej narzeczony robili remont mieszkania moich dziadków, żeby się wprowadzić do nieco większej przestrzeni.

Któregoś wieczoru pojechałem do nich po pracy, by pomóc Przemkowi przesunąć olbrzymi mebel w jednym z pokojów. Konieczne było najpierw opróżnienie szafy i nadstawki. Scena, którą zapamiętam na długie lata. Czytaj dalej Edek i graty. Kilka słów o DNA