Marny piątek

Jestem z siebie zadowolony – nie kupiłem nic w Black Friday. No, zamówiłem wprawdzie makaron z łososiem u „pani kanapki”, ale nie oferowała czarnopiątkowych zniżek.

Marta wróciła do domu trochę później, bo dojazd przez całe miasto był trudniejszy niż zwykle. Samochody krążyły po parkingach domów towarowych jak sępy nad padliną. Kolega z pracy umówił się z kumplami w najpopularniejszej z galerii handlowych na kolację i wspólne piwko. Nie dopatrzył terminów, nie skojarzył, później żałował. Żeby zdążyć na czas, wysiadł z taksówki cztery przecznice wcześniej. Było szybciej. Czytaj dalej Marny piątek

Dzień straconych

Jutro jeden z mroczniejszych dni w roku. Swego czasu nazwałem go „międzynarodowym dniem zombie”. Dzień straconych pieniędzy. Jeśli nie wiesz, o czym mówię, kliknij w ten LINK.

Na początku tygodnia miałem okazję spotkać się z kolegami i koleżankami po fachu na kolacji w duńskim mieście Kolding. W oczekiwaniu na ostatnich przybyłych, większość z nas zamówiła w hotelowym lobby tzw. Julebryg, czyli edycję świątecznego piwa, które najwyraźniej oferowano we wszystkich restauracjach i barach. Tym samym rozmowa zeszła na bożonarodzeniowe przygotowania i świąteczne tradycje w Polsce, Danii, Holandii, Szwecji i Norwegii, ponieważ pochodzimy właśnie z tych krajów. Czytaj dalej Dzień straconych

Podarunek na ratunek, czyli linki pod choinki

Prezent malusieńki*

Będąc dzieckiem, wspaniale otrzymywać prezenty. Te świąteczne wywołują największą euforię. Inaczej, gdy już się dorosło i otrzymuje pluszowego misia, szlifierkę kątową albo biografię kogoś, kto cię ani ziębi, ani grzeje. To nie to samo, gdy podczas jednych świąt, dwadzieścia lat temu, dostało się za jednym zamachem transformera, figurkę G.I. Joe i gumowego tyranozaura. Czytaj dalej Podarunek na ratunek, czyli linki pod choinki

Międzynarodowy dzień zombie

Przed oczami mam pewien obraz. Chłodny listopadowy dzień. Tłum rozwścieczonych, wygłodniałych zombie otacza przeszklony budynek supermarketu. W środku kilkoro przestraszonych pracowników w uniformach. Są świadomi, że szklane drzwi nie wytrzymają oblężenia i niebawem wszyscy zostaną zadeptani lub pożarci żywcem. Wiedzą o tym od dawna, ponieważ apokalipsę wieszczono w radiu i telewizji od kilku tygodni, banery ostrzegawcze można było zauważyć na większych ulicach. Wiadomo dokładnie, co za moment będzie się działo, bo podobna zagłada trafia się co roku o tej samej porze. Czytaj dalej Międzynarodowy dzień zombie