Plastikowy smog, modna woda i „ekodiesel”

Nie od wczoraj wiemy, że współczesny świat pełen jest sprzeczności. Sieci fast foodowe jako główny sponsor igrzysk czy mundiali. Topowi piłkarze zachwalający czipsy i gazowane napoje. Koncerny paliwowe sprzedające olej napędowy o nazwie „ekodiesel”. Przykłady można mnożyć do woli.

W oscarowym filmie „American Beauty” sporo uwagi poświęcono foliowej torebce jako symbolowi piękna. Inaczej ujął to Jorge Gamboa, tworząc sugestywną grafikę (do obejrzenia np. tutaj). Tymczasem co drugi żółw morski ma w brzuchu nieprzetrwioną foliówkę, ponieważ foliówka w wodzie przypomina meduzę.

Nasz świat wyprodukował do tej pory 8,3 miliarda ton plastiku. 6,3 miliarda stało się odpadami. Wielka Pacyficzna Plama Śmieci (oceaniczne „wysypisko” na północnym Pacyfiku między Kalifornią a Hawajami) zajmuje powierzchnię pięciokrotnie większą niż Polska, a jej waga to 87 tysięcy ton.

Gdy swego czasu chodziłem po biurze z plastikową butelką, którą napełniałem wodą z kranu lub galonu, usłyszałem, że nie wygląda to zbyt dobrze. Że lepiej żebym sobie kupił kubek termiczny. Albo najlepiej bidon. Plastikowe bidony to teraz dobry biznes.

Nie jest tajemnicą, że drobne szczątki plastiku (liczone w nanometrach) znajdują się w praktycznie wszystkich zbiornikach wody na świecie. Oznacza to, że plastik pijamy regularnie. Niedawno szwedzcy naukowcy jako pierwsi udowodnili, że te właśnie drobiny potrafią się przedostać z krwi do mózgu. Badanie przeprowadzono na rybach. Konsekwencje zdają się czyste jak… woda?

Choć mieszkam poza dużym miastem dopiero od siedmiu lat, zauważyłem zdecydowaną dysproporcję w kwestii podejścia do selekcji odpadów między Polakami żyjącymi w większych miastach, a tymi na ich obrzeżach. Widzę to najczęściej wtedy, gdy odwiedzają nas znajomi czy rodzina. Recykling w Polsce nie jest nawykiem. Przed nami długa droga.

Nie zamierzam utrwalać stereotypów, ale pamiętam, jak w dzieciństwie, kiedy mieszkałem w centrum miasta, wszyscy wrzucaliśmy do zsypu co tylko popadło. Gdy wynajmowałem z żoną mieszkanie na jednym z osiedli, wszędzie można było znaleźć kolorowe kosze. Gorzej, że w środku każdego z nich znajdował się wszelaki rodzaj śmieci. Niejednokrotnie znajomi z miasta mówili o tym, jak to śmieciarze wrzucają wszystkie worki do jednej śmieciarki. Rozumiem więc, dlaczego można być uprzedzonym do idei recyklingu – bo „u nas i tak to nie ma sensu”, bo to i tamto. Ale z drugiej strony, może łatwiej jest znaleźć wymówkę niż zmienić coś na dobre? Nie oceniam nikogo, sam mam sporo śmieciowych grzechów na karku.

Prosta statystyka. Jedynie 9% plastikowych śmieci jest recyklowanych (w skali świata). 12% trafia do spalarni. Reszta, czyli 79% – wysypiska i środowisko naturalne. Fakt, że w Europie wskaźnik recyklingu plastiku wypada lepiej (ok. 30%), nadal nie nie zmienia perspektywy. Wyobraź sobie, że dwie z trzech butelek napojów, które kupujesz, lądują w rzece albo na śmietniku.

W ciągu ostatnich 10 lat ludzkość wyprodukowała więcej plastiku niż przez całe poprzednie stulecie. Chyba największym paradoksem staje się sprzedawanie butelkowanej wody. W większości wielkich polskich miast woda z kranu ma więcej minerałów niż woda, którą sprzedaje się w marketach. Badania z końca 2016 roku potwierdzają, że przeciętny Polak pije około 118 litrów butelkowanej wody rocznie. Wskaźnik ten w ostatnich latach zdecydowanie rośnie. Oznacza to, że rośnie też ilość generowanych śmieci.

Słuchałem raz wywiadu z łódzkim lekarzem, który nie mógł się nadziwić, że potrafimy w niedzielne popołudnie pojechać w panice do hipermarketu po zgrzewkę wody, gdyż ta znienacka się skończyła, kiedy w domu mamy do dyspozycji równie dobrą (jak nie lepszą) wodę. Ten sam lekarz mówił, że odwiedzając pacjentów na obchodzie w szpitalu celowo nalewa sobie „kranówkę” do szklanki, by zwiększyć świadomość wśród Polaków.

Warto wspomnieć, że „kranówka” w Łodzi uchodzi za najlepszą w kraju. Przyzwoitą wodą mogą się też pochwalić Olsztyn, Bielsko-Biała, Kielce, Białystok, Wrocław, Żywiec oraz Lublin. Stołeczna woda z kranu również zyskuje na jakości z biegiem lat.

Co więcej, niedawne testy naukowców potwierdzają, że skład mineralny sprzedawanych w naszym kraju wód źródlanych, mineralnych i stołowych stosunkowo często nie ma nic wspólnego z treścią etykiety.

Miliard ludzi na świecie ma problem z ugaszeniem pragnienia, a do produkcji litrowej butelki z plastiku potrzeba trzech litrów wody.

Półlitrowa butelka wody źródlanej stała się wręcz ikoną. Noszą ją przy sobie gwiazdy pop, modelki, sportowcy, znajomi w fitness klubach. W skali światowej kupujemy milion plastikowych butelek na minutę.

To nie pierwszy ani ostatni raz, kiedy ktoś próbuje nam sprzedać coś, co już mamy.

Lubię od czasu do czasu pooglądać niebo nocą. Staram się czytać jak najwięcej o gwiazdach, zjawiskach astronomicznych i ich wpływie na życie na Ziemi. Liczby w astronomii zazwyczaj są tak wielkie, że aż abstrakcyjne. Zbladłem jednak, kiedy przeczytałem, że w morzach i oceanach pływa o 500 razy więcej drobin mikroplastiku, niż znajdzie się gwiazd w Drodze Mlecznej.

 

___________________
Jeśli temat śmieci nie jest Ci obojętny i chciałbyś/chciałabyś coś zmienić, zapraszam w przyszłym tygodniu na bloga, by zapoznać się z prostymi sposobami walki z plastikiem. Planuję też podzielić się „motywacyjnym upominkiem” do ściągnięcia ze strony.

2 odpowiedzi do “Plastikowy smog, modna woda i „ekodiesel””

  1. Ważny temat, dziękuję za poruszenie na blogu. Co do rozwiązania polegającego na sortowaniu odpadów mam mieszane uczucia- sortowaniem odpadów zajmują się pracownicy zakładów utylizacji odpadów, metodą taśmową przebierają oni co cenniejsze odpady i przeznaczają je do utylizacji lub recyklingu. Sortowanie odpadów w domach jest kłopotliwe, zwłaszcza na wsiach, kiedy śmieciarka po szkło przyjeżdża raz w miesiącu, papier raz w miesiącu, plastiki raz na dwa tygodnie, itd… Nie tędy droga, moim zdaniem. Śmieci to jest biznes, recykling to jest biznes i nie czuję potrzeby ułatwiania życia śmieciowym przedsiębiorcom poprzez kiszenie odpadów w moim domu 😉
    Prawdą jest, że odpady to ogromny problem, moim zdaniem największy z problemów środowiskowych i jego rozwiązanie leży po prostu w produkowaniu mniejszej ilości odpadów. Moim nawykiem stało się odmawianie foliówek w sklepie, picie filtrowanej wody, kupowanie na wagę do własnych pojemników, wybieranie produktów pakowanych pojedynczo (serce boli, kiedy widzi się pastę do zębów opakowaną bez powodu w papierowy kartonik, albo krem opakowany w słoik, kartonik i folijkę!). Cieszy mnie zainteresowanie nurtem zero-waste i pojawianie się sklepów bezodpadowych, przy odrobinie zainteresowania można znaleźć w najbliższym otoczeniu sklepy, które bezproblemowo pakują towar do przyniesionych opakowań wielorazowych, mnie najbardziej zaskoczył i ucieszył sklep z ekologicznymi, lanymi olejami 🙂 Teraz czekam na laną chemię gospodarczą i kosmetyki, póki co w część chemii zaopatruję się w internetowej drogerii, która do pakowania używa starych kartonów, odbieranych od partnerskich sklepów i pakuje oszczędnie używając folii. Okazało się, że kwasek cytrynowy zapakowany w strunówkę tak samo dobrze zwalcza kamień kotłowy jak butelkowany odkamieniacz, którego opakowanie zajmuje pół śmietnika 🙂

    1. Dzięki za obszerny komentarz. Tak, z całą pewnością temat segregacji odpadów jest wielowymiarowy, żeby nie powiedzieć: kontrowersyjny. Na pewno widać różnice w kontekście lokalnym, więc nie pozwolę sobie na generalizowanie. Co ciekawe, mam nieco inną perspektywę; segregowanie odpadów dla mnie było bardziej uciążliwe w mieście, niż jest obecnie, gdy wyprowadziłem się poza miasto (podobne wnioski wyciągam na bazie obserwacji i rozmów z sąsiadami). Mimo tego czekania na wywóz co dwa tygodnie.

      Folijki, wszędobylskjie folijki… Mam podobne przemyślenia w kwestii opakowywania tego samego artykułu trzy razy, przy użyciu trzech surowców. Obecnie staram się wypracować swoją metodę na to, jak zmniejszyć negatywny wpływ na produkcję odpadów. Myślę, że sporo można zmienić wprowadzając odpowiednią dyscyplinę, ale dużo też zależy od otoczenia (sklepów, producentów, lokalizacji, pory dnia, tryby życia, czyjejś dobrej woli). Z całą pewnością jednak każdy może wypracować swój „złoty” sposób – dokładnie tak jak Ty. A o dalszych inspiracjach – więcej za tydzień. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *