Drukować potwierdzenie?

Wiele mówi się o nadmiarze i rozkładzie plastiku w kontekście ekologicznym, natomiast trochę zaprzestało się mówić o ryzykach związanych z produkcją innego surowca, a mianowicie papieru. Nie ulega wątpliwości, że plastik jest problem poważniejszym (zerknij na statystyki, które przygotowałem: Eko-motywator), lecz nie można zapominać o tym, z czym wiąże się korzystanie z papieru.

Po pierwsze, są to konsekwencje środowiskowe związane z produkcją, czyli pochłanianie ogromnych ilości wody i energii. Poza tym wielkie koncerny uwalniają do ekosystemu szkodliwe substancje chemiczne i przyczyniają się do powstawania odpadów na wysypiskach. Metan i dwutlenek węgla nasila efekt cieplarniany, azotany zanieczyszczają powietrze, fosforany zwiększają ilość glonów w wodach, dwutlenek siarki zakwasza wodę, a dioksyny można znaleźć nie tylko w ściekach, ale i na produktach papierowych, na przykład na twoim papierze toaletowym.

Druga kwestia to wycinka drzew. W roku 2017 wyprodukowano 420 milionów ton papieru, a szacunki mówią o ciągłym wzroście (ok. 500 milionów ton w 2020 r.). Jeżeli więc do otrzymania jednej tony papieru ścina się około 17 drzew, może to oznaczać, że w zeszłym roku dokonano ścinki ponad 7 miliardów drzew, w samym tylko celu uzyskania surowca. Przeciętny Polak zużywa jakieś 100 kg papieru rocznie, czyli ponad półtora drzewa na głowę.

Jakieś trzy lata temu policzono, ile drzew rośnie na Ziemi – trzy biliony czterdzieści miliardów. I choć rokrocznie wyrasta 5 miliardów nowych drzew, to ludzie wycinają ich dużo więcej. (Należy jednak wspomnieć o tym, że produkuje się też papier bezdrzewny, czyli ten opatrzony znakiem 100% celulozy).

W krajach CEPI (Europejska Konfederacja Przemysłu Papierniczego), do której należy Polska i 17 innych państw Starego Kontynentu, wyprodukowano około 92 milionów ton papieru w zeszłym roku, z czego ponad 30% to pudełka, a ok. 15% papier do opakowań. Daje się to ciekawie powiązać z konsumpcjonizmem.

Myślę tu o tych wszystkich prezentach w kartonowych pudełkach i papierowych torebkach, o sprzedaży internetowej, wymuszającej odpowiednie opakowanie przesyłki, a także o ubogacaniu opakowań produktów (np. spożywczych, kosmetycznych) dodatkową etykietką lub… kolejnym opakowaniem. Wciąż nie rozumiem, dlaczego płyty CD i DVD w plastikowych pudełkach wkłada się w tekturową kopertę i jeszcze obleka folią.

Nie mówiąc już o urzędach i biurach, w których ilość drukowanych dokumentów jest olbrzymia. Rocznymi wydrukami polskich przedsiębiorstw przykrylibyśmy całą Warszawę. Sześciokrotnie.

Pracowałem do niedawna w popularnej instytucji finansowej, która coraz bardziej postrzegana jest jako nowoczesna i stosująca technologiczne usprawnienia. Gdy przez parę lat obserwowałem drukowane ilości papieru, aż nie dowierzałem. Zwłaszcza, że jakieś ¾ tych wydruków nie było stricte potrzebne albo można było je wyeliminować poprzez zmiany w procesie. Chcieliśmy te tony papieru ograniczać, ale wielokrotnie odbijaliśmy się o mur, słysząc zdawkowe odpowiedzi ze szczebla średniego managementu, że „wymóg prawny”, że „przymus archiwizacji pod groźbą sankcji”. Przekonałem się nie raz, że była to prostu wymówka albo brak pełnej świadomości procesu czy obowiązujących regulacji.

I wszystko to dzieje się w czasach, gdy tak często prorokuje się o całkowitym wyparciu papieru przez rozwijające się media i technologie, gdy rośnie sprzedaż czytników e-booków i wysyłać można elektroniczne faktury.

Choć efekty cyfryzacji widać znacznie wyraźniej niż, dajmy na to, dziesięć lat temu, to jednak statystyki mówią same za siebie – tak prędko z papieru nie zrezygnujemy.

5 października celebrować można było No Printing Day. Jest to pomysł firmy KPMG w Polsce z 2012 roku. W każdy pierwszy piątek października przedsiębiorstwa mogą się „podłączyć” pod akcję i tego dnia zaprzestać jakichkolwiek wydruków. Sympatyczna i ważna inicjatywa, choć w skali roku i kraju – ledwie symboliczna. Co nie znaczy, że jednostkowe działania nie mają żadnego sensu. Wręcz przeciwnie.

Każdy z nas może dołożyć cegiełkę. Mam dla ciebie trzy mega-proste sposoby na zmniejszenie ilości marnotrawionego papieru.

  1. Gdy wypłacasz pieniądze z bankomatu, a na ekranie widzisz pytanie „Czy wydrukować potwierdzenie?” – naciśnij: NIE (jak często było ci ono potrzebne?)
  2. Gdy sprzedawcy lub kelnerzy z terminalem w dłoni zapytają cię „Drukować potwierdzenie?” – powiedz: „Nie, dziękuję”.
  3. Gdy wycierasz ręce w publicznej łazience i do osuszania dłoni korzystasz z papierowych ręczników, zwróć uwagę na to, by wziąć ich tylko tyle, ile naprawdę potrzebujesz (i najlepiej zwiń je dokładnie w kulkę, myśląc o zmniejszeniu objętości śmieci).

Łatwizna, no nie?

To teraz spróbuj to zaproponować innej osobie. I niech ona „poda dalej”. Myślę, że poczujecie się z tym lepiej, choćby odrobinę.

Jedna odpowiedź do “Drukować potwierdzenie?”

  1. Rachunków nie warto też brać do ręki z uwagi na zawartość BPA, wchłaniającego się przez skórę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *