Na dobrą sprawę. O jałmużnie

Niedawno przysłuchiwałem się ciekawej rozmowie, która dotyczyła datków na cele charytatywne. Grudzień to w firmach czas mobilizacji i organizowania akcji typu Szlachetna Paczka. Składamy się na dzieci, ubogie rodziny, osoby w hospicjach. Potem jest uroczyste wręczenie zebranych prezentów/pieniędzy i relacja fotograficzna wysyłana drogą elektroniczną lub zamieszczona na intranecie. Na końcu podziękowania. Jak się okazuje, nawet taka inicjatywa może być przedmiotem kontrowersji. Czytaj dalej Na dobrą sprawę. O jałmużnie

Czart świąt

Zastanawialiśmy się, czy puścić córkę na urodziny koleżanki z przedszkola. Koleżanki, która naszą Wiktorię bardzo lubi i codziennie przytula. Przyjęcie wypada 22 grudnia. Co za pomysł! – pomyślałem odruchowo. Nie idzie. No bo jak? Dwa dni przed Wigilią?

Po chwili zdaliśmy sobie sprawę z tego, co byśmy w tym „zaoszczędzonym czasie” robili… Sprzątali. Albo robili ostatnie spożywcze zakupy. Czytaj dalej Czart świąt

Marny piątek

Jestem z siebie zadowolony – nie kupiłem nic w Black Friday. No, zamówiłem wprawdzie makaron z łososiem u „pani kanapki”, ale nie oferowała czarnopiątkowych zniżek.

Marta wróciła do domu trochę później, bo dojazd przez całe miasto był trudniejszy niż zwykle. Samochody krążyły po parkingach domów towarowych jak sępy nad padliną. Kolega z pracy umówił się z kumplami w najpopularniejszej z galerii handlowych na kolację i wspólne piwko. Nie dopatrzył terminów, nie skojarzył, później żałował. Żeby zdążyć na czas, wysiadł z taksówki cztery przecznice wcześniej. Było szybciej. Czytaj dalej Marny piątek

Fake news, plotki i trzy sita Sokratesa

Jestem w stanie wcisnąć mojej matce każdą ciemnotę. Nie dlatego, że taki ze mnie wykwalifikowany oszust, nie ze względu na znajomość techniki wpływania na ludzi czy świadomość marketingowych sztuczek.

Myślę, że dzieje się tak, bo moja mama jest po prostu dobrą osobą. Wierzy i chce nadal wierzyć ludziom, nawet tym, których dobrze nie zna. Tak jakby w ogóle nie miała potrzeby kwestionowania czyichś słów. Z tego powodu stosunkowo często doprowadzałem ją do rozmaitych stanów emocjonalnych podczas Prima Aprilis czy innych nadarzających się okazji. Oczywiście zawsze kończyło się to wybuchem śmiechu. Nigdy nie wykazałem złych intencji – dowcipy miały na celu rozładowanie napięcia lub wywołanie rozbawienia. W pewnym momencie jednak znacznie ograniczyłem żarty widząc, jakie to łatwe oraz z powodu pojawiających się (mimo dobrych zamiarów) wyrzutów sumienia. Czytaj dalej Fake news, plotki i trzy sita Sokratesa