Międzynarodowy dzień zombie

Przed oczami mam pewien obraz. Chłodny listopadowy dzień. Tłum rozwścieczonych, wygłodniałych zombie otacza przeszklony budynek supermarketu. W środku kilkoro przestraszonych pracowników w uniformach. Są świadomi, że szklane drzwi nie wytrzymają oblężenia i niebawem wszyscy zostaną zadeptani lub pożarci żywcem. Wiedzą o tym od dawna, ponieważ apokalipsę wieszczono w radiu i telewizji od kilku tygodni, banery ostrzegawcze można było zauważyć na większych ulicach. Wiadomo dokładnie, co za moment będzie się działo, bo podobna zagłada trafia się co roku o tej samej porze.

Sporo osób z mojej pracy wzięło dziś wolne. Nad ranem ruch był zdecydowanie mniejszy. Jadąc do biura zastanawiałem się, jak wielkie będą korki po południu i wieczorem. W tej chwili jeszcze bardziej niż zwykle cieszę się, że pracuję na obrzeżach dużego miasta, a mieszkam poza jego granicami. Apokalipsa zombie najprawdopodobniej mnie ominie.

Black Friday przez niektórych nazywany jest świętem. Nierozerwalnie wiąże się z amerykańską tradycją; wypada w czwarty piątek listopada, tuż po Święcie Dziękczynienia. Czarny piątek otwiera sezon bożonarodzeniowych zakupów, ale jest to otwarcie nie tyle huczne, co zatrważające. Wiele sieci sklepów oferuje „niesamowite” albo „kozackie” promocje lub obniżki, aby w ten sposób zachęcić ludzi do wzmożonej chęci posiadania. Nierzadko ceny zostały obniżone sztucznie, czyli wprowadzone po uprzednim wywindowaniu cen ponad normę.

Gdy piszę te słowa, w stanach Zjednoczonych około 100 milionów Amerykanów rusza na zakupy. Ogromne tłumy pod centrami handlowymi, wyrywanie sobie z rąk pudełka, kłótnie, przepychanki – to standardowe „obchody” tego dnia. Internet pełen jest o wiele tragiczniejszych przykładów.

Ideę czarnego piątku wielkie koncerny z łatwością przeszczepiły na grunt międzynarodowy. Od kilku tygodni na ulicznych bilbordach widzę przeróżne odniesienia do tej inicjatywy. Większe sklepy bombardują nas informacjami o planowanych promocjach i wyjątkowych okazjach poprzez radio, TV, Internet oraz gazetki reklamowe. Z każdym rokiem kampanie stają się coraz bardziej agresywne.

Kiedyś zwykło się reklamować produkty albo usługi. Obecnie to nie wystarczy, teraz reklamuje się nawet same zakupy. Tak jakby już nie było ważne, co masz kupić – ważne, żebyś po prostu kupował(a).

Najwyraźniej Black Friday to za mało, bowiem ustanowiono również Cyber Monday. O co chodzi? Otóż w poniedziałek po czarnym piątku trafia nam się podobny dzień, skoncentrowany jednak wokół okazji w sklepach internetowych. Tak więc jeśli brakuje ci siły, żeby chodzić po sklepach albo leczysz siniaki i otarcia po piątku, masz jeszcze możliwość zasiąść przed komputerem, by dokończyć dzieła.

Niektóre sklepy zaczęły nawet oferować nie tylko obniżki czy specjalne promocje, ale i możliwość rozpoczęcia spłaty ratalnej kilka miesięcy po zakupie. Gest dobrej woli, nowatorski pomysł, bezlitosna manipulacja, wyłudzenie – jak nazwać tę strategię?

Żeby było ciekawiej, na bilbordach i banerach pojawia się nowy trend: „black week”. Bo dwa dni to za mało. A po czarnym tygodniu przychodzi grudzień, czyli stara, dobra gorączka świątecznych zakupów.

Ale ja dzisiaj chciałem powiedzieć o innym dniu, o wiele bardziej interesującym. To Buy Nothing Day. Wypada w większości europejskich krajów w sobotę po czarnym piątku. W pozostałych krajach oraz w Stanach trwa równorzędnie z Black Friday.

Dzień Bez Zakupów – bo tak brzmi polska nazwa – to protest przeciwko nadmiernemu konsumpcjonizmowi i alternatywa do czarnopiątkowego szaleństwa. Obchodzić go można w bardzo prosty sposób: po prostu nie robiąc tego dnia żadnych zakupów. Do czego zresztą serdecznie zachęcam.

Proponuję też, aby tej soboty zastanowić się nad wszelkimi długami, które towarzyszą nam w życiu – w jaki sposób wpływają one na nasze warunki, samopoczucie i relacje; zaś wszelką kwotę zaoszczędzoną w wyniku odpuszczenia sobie dzisiejszych czy poniedziałkowych zakupów polecam przeznaczyć na spłatę choćby części jakiegokolwiek zadłużenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *