Marny piątek

Jestem z siebie zadowolony – nie kupiłem nic w Black Friday. No, zamówiłem wprawdzie makaron z łososiem u „pani kanapki”, ale nie oferowała czarnopiątkowych zniżek.

Marta wróciła do domu trochę później, bo dojazd przez całe miasto był trudniejszy niż zwykle. Samochody krążyły po parkingach domów towarowych jak sępy nad padliną. Kolega z pracy umówił się z kumplami w najpopularniejszej z galerii handlowych na kolację i wspólne piwko. Nie dopatrzył terminów, nie skojarzył, później żałował. Żeby zdążyć na czas, wysiadł z taksówki cztery przecznice wcześniej. Było szybciej.

Okazuje się, że średnie przeceny podczas polskiego Black Friday w sklepach objętych promocjami w tym roku wyniosły 3,5%. I tak lepiej niż rok wcześniej (1,3% w 2017 czy prawie zero dwa lata temu), ale nadal są to zniżki symboliczne. Można jednak z tych danych wywnioskować, że koncepcja zyskuje na popularności wśród Polaków. Według internetowego serwisu „Rzeczpospolitej”, ruch w sieci tego dnia już o 15:03 przebił ten z roku poprzedniego, ustanawiając nowy rekord. Dziewięć godzin przed zamknięciem dużych centrów handlowych. Na godzinę przed wyjściem ludzi z pracy.

Co ciekawe, choć może niezbyt zaskakujące, w dzisiejszym artykule na stronie rp.pl możemy się dowiedzieć, że eksperci Deloitte przeanalizowali 8,5 tysiąca cen produktów kupowanych jako prezenty dla najbliższych w stosunku do cen z poprzedzającego piątku. Oto wycinek z omawianego artykułu: W przypadku 67 proc. z nich w Black Friday nie zanotowano żadnej zmiany w porównaniu do piątku 16 listopada. Z kolei w przypadku jednej piątej (21 proc.) zanotowano ich spadek, a w 12 proc. wzrost.

Choć nie dogrzebałem się do danych post factum, z prognoz firmy TNS Kantar wynikało, że suma wydatków Polaków w Black Friday miała przekroczyć 2,3 mld zł i skusić 6,7 mln osób.

Po raz kolejny zagrano nam na nosie, a i tak słyszę od znajomych, że znaczna większość z nich wróciła do domów usatysfakcjonowana z „zaoszczędzonych” pieniędzy. Ciesząc się, jak ta pani z zasłyszanego w czarny piątek wywiadu – szczęśliwa, że kupiła mnóstwo ozdób choinkowych po super cenach, chociaż do sklepu przyjechała po płaszcz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *