Akuratność po szwedzku

Na fali popularności recept na szczęście odnajdywanych w innych kulturach wydano ostatnimi czasy mnóstwo książek. Po wielkim sukcesie pojęcia hygge, przyszła kolej na przyjrzenie się, jak to robią Szwedzi, że są tacy szczęśliwi i odnoszą sukcesy. Innymi słowy: należy odczarować słowo lagom.

Chcąc pokusić się o definicje lub tłumaczenie, można rzecz, że lagom oznacza „nie za dużo, nie za mało – w sam raz”.

Na polskim rynku najpopularniejszymi tytułami w temacie są Lagom. Szwedzki sekret dobrego życia autorstwa Loli Åkerström oraz Lagom. Szwedzka sztuka życia, którą napisała Linnea Dunne. Ja zapoznałem się z tą drugą pozycją. Uczciwie przyznam, że byłem lekko uprzedzony przed lekturą, tak jak bywam uprzedzony do wszelkich publikacji o zjawiskach, o których wcześniej nie słyszałem, a nagle będących na łamach tuzina magazynów.

Swego czasu spędziłem w stolicy Szwecji kilka tygodni, później kilkakrotnie miałem okazję odwiedzać Sztokholm i Göteborg przez parę dni (moja poprzednia i obecna firma wywodzą się ze Skandynawii). Może nie pozwoliło mi to zgłębić dokładnie kultury i zasad funkcjonowania na różnych poziomach społeczeństwa, ale umożliwiło mi jakieś rozeznanie „na żywo”, co z kolei ułatwiło mi odniesienie się do obrazu Szwedów z czytanego poradnika.

Przyznam, że książka jako produkt prezentuje się naprawdę nieźle. Szata graficzna wykorzystuje modne trendy, jest dość zróżnicowana, choć utrzymuje spójność stylistyczną i przyjemną kolorystykę. Co do treści… cóż, tutaj trochę gorzej.

Rzadko trafiam na poradnik, który jest czymś więcej niż tylko ornamentem stworzonym wokół kilku kluczowych zdań. Niestety, Lagom Dunne nie należy do tej kategorii; mam wrażenie, że najważniejszą i najlepszą częścią jest wprowadzenie do tematu, czyli wyjaśnienie, czym jest koncept lagom, skąd się wziął i jakie korzyści przynosi. Autorka wyjaśnia to podejście dość dobrze. Korzysta z metafory półtłustego mleka, które nie jest ani za tłuste, ani za chude. Ten motyw, ubierany w podobne rekwizyty, towarzyszy całej lekturze – czasem adekwatnie, czasem nieco na siłę.

Według książki kluczem do dobrego życia jest umiejętność wprowadzenia równowagi na różnych płaszczyznach. Tak więc jest to spędzanie chwil w gronie bliskich i balans między życiem a pracą. To zbilansowane jedzenie (choć z wyjątkami na mniej zdrowe przysmaki). To dbanie o kondycję fizyczną i dobre samopoczucie. To garderoba wysokiej jakości, ale w rozsądnej objętości. To połączenie designerskich, przestrzennych wnętrz z klasykami IKEA i skandynawskim sznytem. To nowoczesne życie w zgodzie z naturą, zgodnie z technologicznymi trendami. To docenianie tego, co się ma i bilansowanie wydatków. To także branie na siebie odpowiedzialności za problemy ogółu oraz troska o innych. Itd. Itp.

Naturalnym jest więc, że każdy z tych aspektów należy rozbić na części pierwsze, choć tu właściwszym terminem byłoby „części wtórne”. O ile jeszcze próba odniesienia się zasad rodzicielskiej opieki i polityki społecznej, a także „zielone” nawyki w trosce o środowisko mają rację bytu, o tyle szukanie lagom w śniadaniach, zachęta do odkurzenia maszyny do szycia czy koncepcja zrównoważonego rozwoju szwedzkiej sieci odzieżowej (wątpliwa zresztą), to już dla mnie zestaw truizmów i toporna próba dopasowania rzeczywistości do treści książki. Albo jej wypełnienia – bowiem książkę czyta się niezwykle szybko, wystarczy jeden krótki wieczór.

Jest wiele fascynujących rzeczy w szwedzkim trybie życia, które sam byłem w stanie zweryfikować na przestrzeni sześciu lat dzięki kilku delegacjom i dziesiątkom spotkań biznesowych. Wiele z nich faktycznie rozpoznaję w omawianym poradniku, ale czy skategoryzowałbym to wszystko jako jedną konkretną ideologię? Nie sądzę. Obawiam się, że potrzeba takiej klasyfikacji oraz książkowego wydania była potrzebą czysto komercyjną. Wątpię, że Szwedzi robią z lagom wielkie halo. Zresztą zapytam, co myślą na ten temat. Będę miał okazję na początku listopada, w Göteborgu.

Książkę Dunne zaś polecam głównie osobom pragnącym zerknąć w szczegóły życia stereotypowych Szwedów. Nie jest to może badanie naukowe ani popularnonaukowe, ale można potraktować lekturę jako niezobowiązujący krok naprzód w poznawaniu ciekawego narodu, od którego można się sporo nauczyć.

Ocena: 4/10

Linnea Dunne, Lagom. Szwedzka sztuka życia (Burda Publishing Polska, 2017)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *