Czary-Marie, czyli jak nie umrzeć przy sprzątaniu

Jedzenie, schronienie i ubranie zaliczane są do najbardziej podstawowych ludzkich potrzeb, można by więc założyć, że to, gdzie mieszkamy, jest równie ważne jak to, co jemy i nosimy na sobie. A jednak w większości społeczeństw sprzątanie – praca, dzięki której dom nadaje się do życia – jest traktowane z pobłażaniem, ponieważ panuje mylne przeświadczenie, że tę podstawową umiejętność nabywa się poprzez doświadczenie i nie wymaga ona specjalnego treningu. (M. Kondo)

Marie Kondo z całą pewnością ma bzika, najwyraźniej od dziecka. Jest to jednak bzik raczej niegroźny, a jak się niedawno okazało – pomocny, wręcz pożądany. Metody sympatycznej konsultantki zainspirowały tysiące ludzi do zmiany nawyków w kontekście organizowania przestrzeni w domu. W Empikach prędko nie zabraknie jej Magii sprzątania.

O KonMari (pseudonim autorki) usłyszałem kilka miesięcy temu. Z dziesiątek urywanych opinii czy odnośników wywnioskowałem, iż jest to kolejna nawiedzona, perfekcyjna pani domu, która trafiła na podatny grunt i próbuje spieniężyć sposoby na sprzątanie szafy i toalety. Po lekturze jej książki uważam jednak, że taki obraz – choć jest w nim trochę prawdy – może być nieco krzywdzący. Japonka zdaje się naprawdę wierzyć to, co mówi, a sposób przekazania najwyraźniej trafia do współczesnego czytelnika.

Kondo dzieli Magię na wprowadzenie do istoty sprzątania, serię praktycznych wskazówek oraz opis korzyści z uporządkowanego życia. W części praktycznej znajdzie się sugestia co do wyrzucenia niepotrzebnych rzeczy, metody sprzątania według kategorii, a także sposoby optymalnego przechowywania przedmiotów w celu utrzymania porządku. Kluczem jednak jest ta pierwsza część, czyli pozbycie się najpierw wszystkiego, co niepotrzebne. Chociaż w ujęciu Japonki wygląda to nieco inaczej – należy wyrzucić wszystko, co nie daje ci radości. Z tą drugą częścią porady mógłbym polemizować, bowiem śrubokręt radości na pewno mi nie daje, ale korzystam z niego wystarczająco często i ani myślę go wyrzucać.

A jeśli mowa o wyrzucaniu, to Kondo dzieli się imponującymi liczbami wyrzuconych worków rzeczy swoich i jej klientów, pomija jednak przy tym aspekt utylizacji, który według mnie jest jednym z trudniejszych etapów odgracania.

Większość ludzi zdaje sobie sprawę, że bałagan jest spowodowany przez nadmiar. Dlaczego mamy za dużo rzeczy? Zwykle dzieje się tak dlatego, że nie widzimy, ile dokładnie ich mamy. Nie mamy całościowego obrazu, gdyż stosowane metody przechowywania są zbyt złożone. (M.Kondo)

W trakcie czytania książki należy wziąć pod uwagę, że pisała je autorka wywodząca się z zupełnie innej kultury, co powoduje, że niektóre fragmenty mogą wydawać się dziwne lub niepraktyczne. To elementy, które mnie osobiście nie przekonują i których nie planuję przenosić na swój grunt. Tak więc nie zamierzam dziękować torbie za dzielne dźwiganie laptopa, kurtce – za wsparcie na mrozie, a butom – że pomogły mi dojść do pracy. Z drugiej strony jednak staram się pamiętać, że Japonia to ojczyzna shintoizmu, gdzie nikogo nie dziwi, że przedmioty materialne zamieszkują duchy. Nie zaskakuje mnie też to, że Kondo zakłada sukienkę i żakiet do sprzątania – przecież Japończycy podchodzą w sposób przesadnie celebracyjny do niektórych aspektów życia (patrz: ceremonia parzenia herbaty).

Jeśli chodzi o polskie wydanie, wydawca mógł się postarać o nieco lepszy papier. W środku znalazłem jakieś trzy-cztery literówki. Okładka okazała się trafiona, jest nawet rozpoznawalna na tyle, że zaczęto kopiować pomysł w innych poradnikach. Nie przypadł mi do gustu fakt, że słowa autorki skierowane są do czytelnika rodzaju żeńskiego – domyślam się, że to decyzja tłumaczki. Jeśli tak było, to ten rodzaj myślenia przyczynia się do utrwalania stereotypu, że za sprzątanie w domu odpowiedzialna jest wyłącznie kobieta.

Na jednym z polskich blogów czytałem recenzję, w której autorka zarzuca Kondo powtarzanie kilku głównych myśli na przestrzeni książki. Z całą pewnością tak jest, lecz dla mnie to specyfika poradników, gdzie kluczowe komunikaty przewijają się przez cały czas, by na długo zakotwiczyć się w pamięci przeciętnego czytelnika. Akceptuję takie rozwiązanie, choć rozumiem, że osoby szybko przyswajające przekaz może ono uwierać.

Powszechny błąd, jaki popełnia wielu ludzi, to podjęcie decyzji o tym, gdzie trzymać rzeczy na podstawie tego, skąd najłatwiej jest je wyjmować. To pułapka. Bałagan pojawia się wtedy, gdy rzeczy nie są odkładane na swoje miejsce. Przechowując rzeczy, powinniśmy zatem ograniczyć wysiłek, jakiego wymaga ich odkładanie, a nie wyjmowanie. (M. Kondo)

Nie mogę powiedzieć, że Magia sprzątania jest dla mnie pozycją przełomową, lecz nie oznacza to, że nic nie wniosła do mojego życia. Znalazłem w niej kilka ciekawych przemyśleń na temat filozofii sprzątania, w dodatku zainspirowała mnie do zerknięcia na kilka jej filmików dostępnych w sieci uczących takiego składania ubrań, by móc je przechowywać pionowo. Skutki – zamiast trzech szuflad i połowy wielkiej szafy, moje ubrania wypełniają już tylko dwie szuflady, a w szafie z zajętej połowy zrobiła się jedna trzecia. I to tylko dzięki metodzie złożenia. Widzę wszystkie ubrania naraz, co ułatwia mi planowanie ubioru i wyklucza zapomnienie o jakiejś części garderoby. Oprócz tego odnalazłem drobną „radość” w składaniu upranej odzieży i możliwość swoistej medytacji nad prostą czynnością – coś dla mnie niebywałego (jako bałaganiarz z natury, czynności tej unikałem tak długo, ile się dało). Korzyść więc zupełnie nieoczekiwana.

Podsumowując, książkę warto przeczytać, jeśli ogarnięcie przestrzeni domu jest dla ciebie istotnym wyzwaniem, a nie masz za sobą już kilku(nastu) tytułów o sprzątaniu czy minimalizmie. W przeciwnym razie o wartości „Magii sprzątania” stanowi głównie wiarygodny głos skromnej konsultantki z Dalekiego Wschodu, ciekawa historia jej „dziwactwa”, metoda składania ubrań i kilka frapujących uwag o sprzątaniu w kontekście społecznym – często oczywistych, a mimo to zaskakujących.

Ocena: 6/10

Marie Kondo, Magia sprzątania, Muza 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *