Taki nasz polski Comic Sans

Tak, chcę pominąć reklamę i przejść do strony.

Tak, rozumiem i akceptuję politykę cookies.

Nie, nie chcę otrzymywać newslettera o nowościach na stronie.

Nie, nie ocenię teraz tej strony.

Nie, nie potrzebuję teraz rozmawiać na czacie z konsultantem.

Nie, nie chcę kontynuować zakupów.

O, jestem!

Przebijanie się przez portale czy strony internetowe zaczęło ostatnio przypominać zręcznościową grę wideo, gdzie musisz w jak największym tempie zestrzelić wyskakujące okienka albo jak najszybciej trafiać w kolorowe pola.

Zastanawiałem się niedawno, dlaczego polski Internet jest taki brzydki. Wydawać by się mogło, że będąc oblężeni banerami i jaskrawymi plakatami, nie będziemy kopiować tych samych rozwiązań w sieci. Ale to oczywiście błędne założenie. W Internecie najwyraźniej mamy jeszcze mniej skrupułów i nie wciskamy hamulca. Trochę z lewej, trochę z prawej, no i najlepiej, żeby migało.

Spotkałem się niedawno z opinią, że „upstrzone” reklamowymi buttonami czy pop-upami strony to w gruncie rzeczy odzwierciedlenie naszej naturalnej potrzeby otaczenia się kolorami i przedmiotami. Potrzeby, która przez dziesięciolecia tłumiona była przez powojenną, szaroburą rzeczywistość i socjalistyczną estetykę (a raczej jej brak).

Patrząc na to z tej strony, Polacy cierpią na zwyczajne przejście ze skrajności w skrajność. Z braku wyczucia smaku – w kiczowaty natłok słów, barw i obiektów. Z pewnym zażenowaniem wspominam pierwsze lata polskich stron internetowych. Pod kątem stylu stały się odpowiednikiem filmów weselnych – tych z fruwającymi gwiazdkami, kwiatkami i bąbelkami.

Z drugiej strony, przeglądając polskie profile na portalach typu LinkedIn znajdziemy mnóstwo pozowanych (aż do bólu) czarno-białych zdjęć profilowych – tak  jakby naszym narodowym symbolem profesjonalizmu było ujęcie na pograniczu polaroida z legitymacji studenckiej i portretu nagrobkowego.

Zbiorowy gust to też gust, więc zasadniczo nie ma sensu o nim dyskutować. Po prostu czasami boli serce i rodzą się kompleksy, gdy próbując uciec od sztywnej tradycji (nazwijmy ją umownie Times New Roman), do głowy przychodzi nam tylko Comic Sans.

A gdyby się nad tym dłużej zastanowić, to podobny mechanizm możemy znaleźć na innych płaszczyznach na naszego życia. Domyślasz się?

*

Skoro mowa o brzydkim Internecie, to żeby zmienił się on na lepsze, pierwszy krok trzeba wykonać samemu.

Kieruję więc pytanie do ciebie jako odbiorcy strony – co ci się podoba w designie i układzie Jestem, Więc Myślę, a z czego powinienem zrezygnować? Może czegoś jest za dużo albo czegoś brakuje? Minęło pół roku od kiedy uruchomiłem bloga, być może to już czas na jakieś zmiany.

Skomentuj poniżej lub wyślij mi mejla; będę wtedy wiedział, w jakim podążać kierunku. A jeśli wszystko jest okej tak, to również chętnie się o tym dowiem.

6 odpowiedzi do “Taki nasz polski Comic Sans”

  1. Tagi na dole mogłyby być na całej szerokości strony, żeby nie trzeba było skrollować (albo wrzucone na prawy margines) + lubię wyjustowane artykuły, ale to chyba już tylko fanaberia 🙂 Jest ładnie!

    1. Witaj, dzięki za opinie. Co do chmury tagów, to właśnie do niej mam najwięcej wątpliwości. Np. czy w ogóle jest potrzebna. Przemyślę to, zobaczę, co jest możliwe w tym szablonie.
      Wyjustowanie? Kiedyś też uznawałem tylko taki tekst, od jakiegoś czasu mi się zmieniło. Tak czy inaczej, edytor tekstu WordPressa nie ma opcji justowania, więc nie mam na to wpływu.

      P.S. Jak poszła Ci gra w minimalizm? 🙂

      1. Ja lubię tagi 🙂 Gra w minimalizm zakończona sukcesem, zebraliśmy więcej przedmiotów niż na 30 dni, bo dobraliśmy się też do cennych zapasów z domów rodzinnych. Koniecznie do powtórki, bardzo oczyszczające doświadczenie! Miło, że pamiętasz 🙂

  2. Wszystko jest okej 🙂
    Lubię surowość w wyglądzie twojego bloga, tylko czarna czcionka i białe tło, bez natłoku zdjęć tego samego przedmiotu z lewej strony, z prawej, z tyłu, z boku, ale to już chyba zasługa tematyki postów. Dobrze się też czyta w miarę wąską kolumnę tekstu. Nie mam więcej uwag, bo przecież jest okej 🙂
    Pisz, lubię mieć w poniedziałki pomysły do przemyśleń.

    1. Hej Justyna, serdeczne dzięki za odzew. Zawsze dobrze usłyszeć, co działa.
      Okej, będę pamiętał, by nie zawieść Cię przy poniedziałku. W międzyczasie nowy post właśnie wskoczył na stronę.
      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *