Żyć lepiej. 7 lekcji od teściowej

Moi teściowie są mistrzami oszczędzania. To prawdziwi guru w tym temacie; obserwuję ich, uczę się i wyciągam wnioski. Mieszkamy obok siebie, nasze domy dzieli nieogrodzone podwórko, co daje nam cześciowy wgląd w ich nawyki. Podziwiam to, w jaki sposób potrafią zgromadzić znaczące oszczędności w niezwykle krótkim czasie, gdy jedynym ich źródłem utrzymania jest polska emerytura. Czytaj dalej Żyć lepiej. 7 lekcji od teściowej

Międzynarodowy dzień zombie

Przed oczami mam pewien obraz. Chłodny listopadowy dzień. Tłum rozwścieczonych, wygłodniałych zombie otacza przeszklony budynek supermarketu. W środku kilkoro przestraszonych pracowników w uniformach. Są świadomi, że szklane drzwi nie wytrzymają oblężenia i niebawem wszyscy zostaną zadeptani lub pożarci żywcem. Wiedzą o tym od dawna, ponieważ apokalipsę wieszczono w radiu i telewizji od kilku tygodni, banery ostrzegawcze można było zauważyć na większych ulicach. Wiadomo dokładnie, co za moment będzie się działo, bo podobna zagłada trafia się co roku o tej samej porze. Czytaj dalej Międzynarodowy dzień zombie

Cyfrowa równowaga. Porady niedoszłego mistrza zen

O tym, jak prawie stałem się zen w pracy

Zdarzyło mi się wygrać kiedyś smartfona w konkursie organizowanym przez magazyn o rozwoju osobistym. Konkurs stał pod hasłem „Jak być zen w pracy” (cokolwiek to znaczyło – sponsorom zależało przede wszystkim na nawiązaniu do serii lansowanego produktu). Temat mnie zaciekawił, w dodatku uważałem, że była mi wtedy potrzebna wymiana laptopa. Napisałem wiec kilka zdań od siebie, które dobrze do siebie pasowały i niosły ze sobą rozmaite odniesienia kulturowe. Okazało się, że wygrałem jedną z trzech nagród. Co prawda nie laptopa, a telefon, lecz przyjąłem go równie ciepło, ponieważ rzadko wygrywam cokolwiek.

W konkursowej wypowiedzi pisałem o tym, w jaki sposób można stworzyć lepsze warunki do pracy i biurze. Wówczas nie byłem jeszcze tak bardzo zdyscyplinowany jak mistrz zen (choć wygrana w pewnym sensie ustanowiła mnie nim); na tamten moment jedynie wiedziałem, co trzeba zrobić, żeby takim mistrzem zostać. Cóż, do dzisiaj nie osiągnąłem tego pułapu, ale gdyby jakiś mistrz zen poszukiwał asystenta lub specjalisty do spraw równowagi w miejscu pracy, moje CV przeszłoby z miejsca do następnej rundy. Czytaj dalej Cyfrowa równowaga. Porady niedoszłego mistrza zen

Wielce niepokojący stan rzeczy

Całe swoje życie gromadziłem rzeczy. Począwszy od przedmiotów codziennego użytku (jak ubrania i obuwie), przez sprzęty wykorzystywane sporadycznie (narzędzia, akcesoria, książki, DVD), a skończywszy na gadżetach, pamiątkach i najrozmaitszych szpargałach. Od dziecka przejawiałem skłonność do kolekcjonowania rzeczy. Myślałem nawet, że to fajna cecha. Czytaj dalej Wielce niepokojący stan rzeczy

Kilka słów o jeździe pod wpływem szkodliwych wartości

Uświadomienie sobie, że prowadzisz życie konsumpcyjne albo że jesteś materialistą, to jedno. Zmierzenie się z tym, to już inna sprawa.

Mnie dojście do pierwszego zajęło ponad dwadzieścia lat. Podjęcie się zmiany – mniej więcej dekadę.

Moja główna motywacja była w sumie bardzo prosta. Pisałem o niej wcześniej – długotrwały stres zawładnął moim ciałem i umysłem. Gdy mówi się „stres cię zżera”, można mieć wiele rzeczy na myśli. Ta metafora świetnie pasowała do mojej ówczesnej sytuacji. Czytaj dalej Kilka słów o jeździe pod wpływem szkodliwych wartości