Bezpieczne dzieci w sieci

Boję się. Boję się na serio.

Jako ojciec dwóch uroczych córek odczuwam chroniczny, choć nieco uśpiony, strach przed tym, co czeka mnie (a raczej moje córki) już za kilka lat. No, może kilkanaście, jeśli dobrze pójdzie.

Mówię o tym, z czym nieodzownie wiąże się życie współczesnej młodzieży – o życiu w sieci.

Mówię o potrzebie zachowania cyfrowej równowagi, którą uważam za jedną z ważniejszych umiejętności (wartości) obecnej i następnej dekady XXI wieku.

Gdy czytam o takich pojęciach jak grooming, stalking, seksting i sextortion, z którymi borykają się współczesne nastolatki, jeży mi się włos na głowie. Nie mówiąc już o innych powszechnych, „zwyczajnych” cyberprzestępstwach i nadużyciach typu infekowanie systemów czy wyłudzenia danych. Dodam do tego „standardowe” zachowania typu trollowanie, flejm czy wszechobecny kult hejtu – i powód do paniki gotowy.

6 lutego obchodzono na świecie Dzień Bezpiecznego Internetu (DBI). Więcej informacji znajdzie wpisując w przeglądarkę #SaferInternetDay4EU lub #SID2018. To bardzo istotna i pozytywna inicjatywa, szkoda jednak, że nie zyskała w Polsce prawdziwie szerokiego rozgłosu. Tym bardziej, że nie ma wielu działań o podobnym charakterze.

Za mało, ciągle za mało mówi się o tym, jak zachować bezpieczeństwo w sieci. Dorośli mają łatwiej, choć nie zawsze z tego przywileju korzystają, natomiast jeśli chodzi o dzieci i młodzież – ta nauka traktowana jest trochę po macoszemu, mimo że mogłaby być wpajana tak, jak wpaja się przechodzenie przez ulicę.

Kiedy byłem w podstawówce, technologia informacyjna w Polsce dopiero raczkowała. Miałem szczęście, że moja matka złapała bakcyla i sama przekwalifikowała się na informatyka w szkole. Dzięki niej dowiedziałem się o czymś takim, jak wirusy i trojany, które wówczas były dla moich rówieśników terra incognita. Dlatego też, z racji strachu przed nieznanym, nie przychodziły mi do głowy rzeczy, które obecnie przeciętny 13-latek, urodzony w dobie cyfrowego szczytu, uznaje za „normalkę”.

A przecież liczba zagrożeń nie maleje, tylko stale rośnie wraz z rozwojem technologicznym. Wystarczy obejrzeć kilka odcinków popularnego serialu „Black Mirror” („Czarne lustro”), który często w dosadny sposób zmusza do przemyślenia konsekwencji czynów bądź zaniedbań związanych ze sferą technologiczną. Swoją drogą, znaczące jest, że odnoszę się akurat do tego źródła jako materiału quasi-edukacyjnego, jednakże mam znajomych, którzy przed obejrzeniem serialu w ogóle nie zdawali sobie z niektórych spraw pojęcia.

Brak jasno określonych zasad i/lub przekazania wskazówek od samego początku internetowej przygody ma szansę stać się pierwszym krokiem do utraty kontroli nad tym, z czym twoje dziecko może się zetknąć w wirtualnym świecie.

Tym samym należy skupić się na tym, by budować nawyki – ale, rzecz jasna, najpierw wypada zacząć od siebie. Innymi słowy: odkleić się od tego laptopa czy telefonu w obecności podopiecznych. Dopóki smartfon lub laptop będzie ulubioną zabawką w domu czy nieodłącznym towarzyszem podróży, nie ma realnych szans na zdobycie wiarygodności u dziecka w tym temacie. To porste i trudne jednocześnie, ale niech Internet nie będzie głównym źródłem rozrywki lub pomysłem na spędzanie wolnego czasu (bezpośrednim, przez np. bajki czy filmiki na YouTube, albo pośrednim – jak gry online).

Podatność na uzależnienie od Internetu nie różni się specjalnie od tej związanej z telewizją lub grami wideo. W tym momencie tysiące inżynierów danych oraz botów pracują w pocie czoła (i serwera) nad sprawieniem, by nieustannie zwiększało się twoje zaangażowanie w sieci (engagement), żeby rosła liczba kliknięć i wyświetleń. Jeśli dorośli hurtowo dają się w to wciągnąć, to jak tu winić młodzież?!

Dobrze sprawdza się ustalenie z dziećmi limitu czasu przed ekranem. Jeśli będziecie mieć umowę, którą obie strony uznają za właściwą, o wiele łatwiej unikniecie nieporozumień.

Są rodzice, którzy potrafią przejrzeć komórkę lub historię wyszukiwania w poszukiwaniu czających się niebezpieczeństw. Nie mnie to oceniać. To bardzo indywidualny, kontrowersyjny temat, często zależny od okoliczności. Niemniej jednak kultura zaufania w domu rodzinnym wydaje się być fundamentem, na którym można wyhodować zdrowe reguły.

Choć etap, gdy moje córki otrzymają dostęp do Internetu, nadal przede mną, to jestem przekonany, że osiągnięcie sukcesu jest zależne od ich chęci rozmowy na ten temat. Czy jeśli ktoś zacznie je prześladować – powiedzą mi o tym czy raczej ze wstydu przemilczą? Czy jeśli ktoś im zagrozi, będą chciały się poradzić, czy przestraszą się mojej potencjalnej reakcji? To pytania, które należy zadać sobie niezwłocznie.

Skala problemu jest poważna – co trzeci nastolatek był wyzywany lub ośmieszany w sieci. 40% młodzieży, która tego doświadczyła, nikomu o tym nie mówi, a tylko co piąte dziecko zgłosi to rodzicom.

Na pewno słyszałeś/aś o przypadkach w Polsce, kiedy to zastraszone lub upokorzone dzieciaki wpadały w depresję, posuwały się nawet do prób samobójczych. Psychologowie radzą: gdy incydent już miał miejsce, nie reaguj wrogo ani agresywnie. Teksty w stylu: „Coś ty zrobiła?” lub „Jak ty w ogóle mogłeś o czymś takim pomyśleć?” nie przyniosą rozwiązania, a mogą tylko pogorszyć sprawę. W takim momencie należy skupić się na okazaniu wsparcia.

Dlatego więc najważniejszymi elementami edukacji dziecka jest wskazanie dobrych praktyk podczas korzystania z Internetu, obopólna zgoda co do zasad oraz ostrzeżenie o aktualnych niebezpieczeństwach.

Poniżej przedstawiam propozycję, którą przygotowałem z myślą o tym wpisie. Opierałem się o sugestie specjalistów, dzielących się poradami podczas tegorocznego. Możesz skorzystać w całości lub zainspirować się fragmentami. Poniższe wskazówki z całą pewnością nie wyczerpują tematu, ale pozwalają wyznaczyć odpowiedni kierunek.

5 zdrowych wskazówek

Bądź sobą
Bądź sobą w sieci. Nie udawaj kogoś innego. Mów tylko to, co powiedział(a)byś komuś twarzą w twarz.

Szanuj prywatność
Nie każdy w sieci jest tym, za kogo się podaje. Nie dodawaj obcych do znajomych. Nie udostępniaj nikomu i nigdzie swoich danych osobowych (np. adresu e-mail, miejsca zamieszkania lub daty urodzin). Włącz ustawienia prywatności, wyłącz dane lokalizacyjne – zwłaszcza przy publicznym Wi-Fi. Nigdzie nie ujawniaj hasła. Nie proś też innych o osobiste informacje.

Najpierw pomyśl – potem wyślij
Pamiętaj, że w Internecie nic nie ginie. Zastanów się dwa razy nim coś dodasz – może cię to przedstawić w złym świetle (teraz albo w przyszłości). Pomyśl, ile informacji udostępniasz online. Zastanów się dobrze, czy na pewno potrzebujesz coś opublikować.

Szanuj
Okazuj szacunek wobec innych ludzi i poglądów. Spróbuj najpierw zrozumieć.

Polub z głową
Liczba lajków czy znajomych nie określa cię jako osoby. Nie świadczy też o wartości innych. Nie rób czegoś tylko dlatego, że inni to robią.

Rozmawiaj
Nie wstydź się błędów, każdy je popełnia. Jeśli coś się zaskoczy lub zaniepokoi, spróbujmy rozwiązać problem wspólnie.

 

Jeśli uważasz, że ten post odnosi się wyłącznie do obecnych lub przyszłych rodziców, mylisz się.

Każdy odpowiada za kulturę w Internecie. Zastanów się, jak wyglądają twoje ruchy w sieci, jakie wartości i zachowania reprezentujesz sobą. Polecam też przed każdą publikacją (postem, zdjęciem, komentarzem) zadać sobie jedno, podstawowe pytanie – czy to uczyni Internet lepszym?

 

_________________________________________________________
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o DBI, poznać szczegóły badań lub znaleźć sposób na zgłoszenie szkodliwych lub nielegalnych treści, zachęcam do wizyt na stronach:

Safer Internet – oficjalna polska strona programu Safer Internet
NASK – Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa, instytut badawczy podlegający pod Ministerwo Cyfryzacji
Dyżurnet, czyli punkt kontaktowy do zgłaszania nielegalnych treści w Internecie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *