Wpojone okrucieństwo (o presji wydatków na dzieci i wśród dzieci)

Dobrze pamiętam, jak dzieci potrafią być okrutne. Zwłaszcza w podstawówce lub szkole średniej. W tym wieku liczy się jedno – akceptacja otoczenia. Moi kumple. Koleżanki. Moja klasa. Na podwórku. Na osiedlu.

Przychodzi mi do głowy cytat z pewnego serialu komediowego, który pięknie podsumowuje ten okres: „Na początku wszyscy chcą być dokładnie tacy sami, a potem nagle każdy chce być inny”. Czytaj dalej Wpojone okrucieństwo (o presji wydatków na dzieci i wśród dzieci)

Na świeczniku. Przemyślenia introwertyka

Podczas pierwszego tygodnia mojego zatrudnienia w poważnej instytucji finansowej przeżyłem prawdziwe, kontrolowane upokorzenie.

Uczestniczyłem wówczas w szkoleniu wstępnym razem z zespołem, którym przez następne dwa lata kierowałem. Jednym z bloków szkoleniowych było wprowadzenie do metodologii prowadzenia codziennych spotkań zespołowych. Takich na stojąco, przy białej tablicy z targetami, z analizą wyników i rozplanowaniem zadań.

Prowadzący wywołał mnie do najmniej wdzięcznej roli w symulacji – lidera zespołu (którym de facto wtedy byłem). Ćwiczenie polegało na poprowadzeniu spotkania, w którym każdy pełni określoną, skrzętnie zaplanowaną rolę. Moi przyszli współpracownicy, rzecz jasna, również grali w przedstawieniu swoje partie. Ich sekretnym zadaniem było robienie wszystkiego, by to zebranie rozwalić od środka. Czytaj dalej Na świeczniku. Przemyślenia introwertyka

Jak nie być banerem (rozważania wędkarza, który stał się rybą)

Czy wiesz, dlaczego ryby nie biorą?

Bo są przejedzone.

*

„Nie noszę ubrań z logotypami. Nie będę płacił wielkim firmom za to, żeby być ich chodzącym banerem reklamowym”. Chyba jakoś tak to szło. Spodobało mi się owo stwierdzenie, które kiedyś usłyszałem (a może przeczytałem). Myślę, że mógłbym się z nim utożsamić i przełożyć na parę innych życiowych płaszczyzn. Czytaj dalej Jak nie być banerem (rozważania wędkarza, który stał się rybą)

Co może pójść nie tak

Wiem, w pierwszym tygodniu miesiąca miałem prowadzić kampanię anty-reklamową, a więc wklejać posty negujące lub krytykujące reklamy. Albo dzielić się metodami uodporniania się na wszechobecny komercyjny przekaz. Tym razem jednak przełożę to na następny tydzień.

Dziś jest ważniejszy inny temat przewodni – wraz ze świętami wielkanocnymi minęło „ćwierćrocze” mojego planu wdrożenia postanowień noworocznych, a zatem znakomity moment na zerknięcie, co się w tym obszarze wydarzyło. Czytaj dalej Co może pójść nie tak